30/12/2021

Krótka refleksja na koniec roku

Ostatni rok znowu upłynął pod znakiem pandemii COVID-19. W różnym stopniu ta pandemia nas dotyczy, ale – w mniejszym czy w większym zakresie – dotknęła każdą i każdego z nas i zmieniła nasze życie. Prowokuje też do namysłu teologicznego i egzystencjalnego. Tę krótką refleksję chciałbym jednak poprowadzić w nawiązaniu do historii człowieka, który odszedł z tego świata mniej więcej dwa lata przed wybuchem pandemii.

Stephen Hawking, znany brytyjski fizyk, pod koniec swojego długiego życia wzbudził wiele kontrowersji, twierdząc, że wprawdzie nie jest w stanie udowodnić, że Boga nie ma, ale potrafi wykazać, że Wszechświat powstał sam z niczego i Bóg przy wyjaśnianiu powstania Wszechświata nie jest nam do niczego potrzebny. Swoje poglądy zawarł m.in. w napisanej wraz z Leonardem Mlodinowem książce Wielki Projekt (The Grand Design, 2010), jak i w opartym na tej książce filmie popularnonaukowym, zatytułowanym Ciekawość: Kto stworzył Wszechświat? (Curiosity: Did God Create the Universe?, 2011). To rzeczywiście ciekawy, wielowymiarowy czy wielowątkowy film, w którym obok głównego wątku – rozważań z zakresu kosmologii, pojawia się wątek historyczny – dotyczący relacji pomiędzy nauką a religią, oraz najbardziej chyba interesujący wątek osobisty – dotyczący życia samego Stephena Hawkinga. Wydaje się, że to właśnie ten ostatni wątek najwięcej nam mówi o postawie Hawkinga wobec Boga i religii.

Jak powszechnie wiadomo, u Stephena Hawkinga, gdy miał on 21 lat, zdiagnozowano poważną chorobę neurologiczną – stwardnienie zanikowe boczne. Lekarze nie dawali mu więcej niż 2-3 lata życia. Od tego momentu przeżył jeszcze 55, a w sumie 76 lat, choć przez większą część tego czasu był niemal całkowicie sparaliżowany. Był dwukrotnie żonaty, doczekał się trojga dzieci i czworga wnucząt. Był chyba najbardziej znanym uczonym przełomu XX i XXI wieku.

W filmie Hawking mówi m.in.: „Przez wiele stuleci wierzono, że na ludzi niepełnosprawnych, takich jak ja, Bóg rzucił klątwę. Możliwe, że Góra jest mi nieprzychylna, jednak moim zdaniem wszystko da się wyjaśnić prawami przyrody” („For centuries, it was believed that disabled people like me were living under a curse inflicted by God. While l suppose it’s possible that l’ve upset someone up there, l prefer to think that everything can be explained another way – by the laws of nature”). A więc to nie o powstanie Wszechświata tu chodzi, lecz o ludzki los, w którym obecne są m.in. choroby, czasem starość i zawsze przedwczesna śmierć. Hawkingowi łatwiej było przyjąć ten los, gdy myślał i mówił o bezosobowych „prawach przyrody”, niż gdyby miał myśleć i mówić do osobowego Boga. 

A jednak w ostatnich zdaniach filmowej narracji Hawking przy pomocy swojego syntetyzatora mowy generuje słowa, które mają w sobie jakiś religijny patos. Hawking mówi: „Każdy ma prawo wierzyć w co chce. Dla mnie najprostszą odpowiedzią jest brak Boga. Nikt nie stworzył Wszechświata i nikt nie kieruje naszym losem. A co za tym idzie, prawdopodobnie nie istnieje również raj i życie po śmierci. Mamy tylko jedno życie, by docenić misterny mechanizm Wszechświata. I jestem za nie głęboko wdzięczny”  („We are each free to believe what we want. And it’s my view that the simplest explanation is: There is no God. No one created the Universe, and no one directs our fate. This leads me to a profound realization. There is probably no heaven and no afterlife, either. We have this one life to appreciate the grand design of the Universe. And for that, I am extremely grateful”).

W 2014 roku, trzy lata po premierze tego filmu, Stephen Hawking sam po części zakwestionował swoje wcześniejsze poglądy dotyczące czarnych dziur, które odgrywały jedną z kluczowych ról w jego filmowej narracji o spontanicznym powstaniu Wszechświata z niczego. Przedstawiony w filmie obraz relacji pomiędzy nauką a religią pełen jest uproszczeń czy wręcz zafałszowań. Pojęcie czy raczej wyobrażenie Boga, jakim operuje Hawking wydaje się być bardzo naiwne, żeby nie powiedzieć – infantylne. A przede wszystkim jego twierdzenie, iż znane nam prawa przyrody z powodzeniem wystarczają, aby wyjaśnić powstanie Wszechświata i nie trzeba w tym celu powoływać się na Boga, rodzi pytanie: a skąd wzięły się prawa przyrody?

Mamy tylko jedno życie… I jestem za nie głęboko wdzięczny.

Możemy nie rozumieć tajemnicy życia. Jednak czyż taka afirmacja życia we wszystkich jego przejawach i głęboka wdzięczność za nie nie są już bliskie temu, o co chodzi w religii, w duchowości, w pobożności? Czyż takie pełne czci przyjęcie własnego losu nie dokonuje się za każdym razem, gdy ze zrozumieniem wypowiadamy słowa Modlitwy Pańskiej: „γενηθήτω τὸ θέλημά σου”, „fiat voluntas Tua”, „bądź wola Twoja” (Mt 6, 10)? Czy podobne postawy nie są też wyrażane w takich formułach, jak mysterium tremendum et fascinans (przerażająca, a zarazem fascynująca Tajemnica), przy pomocy których próbujemy opisać nasze doświadczenie Świętości?

Korzystając z okazji, chciałbym wyrazić moją wdzięczność wobec wszystkich Koleżanek i Kolegów z kadry akademickiej i administracyjnej EWST oraz wobec wszystkich Studentów naszej uczelni, a w szczególności wobec tych, z którymi miałem okazję spotykać się w tym roku w ramach zajęć i konsultacji. Dziękuję Wam, Moi Drodzy! Dzięki Wam ta Tajemnica, w której wszyscy uczestniczymy, wydaje mi się nieco mniej przerażająca i dużo bardziej fascynująca. Dziękuję!

Łukasz Maskos-Nysler

Więcej wydarzeń

Przeczytaj

Studia humanistyczne nadal bardzo potrzebne. Teologia również

Teologia stawia każdego człowieka przed najważniejszymi pytaniami. Kim jestem? Dokąd zmierzam? Jaki sens ma moje życie? Skąd pochodzi wszystko? Dlaczego życie jest takie jakie jest?

Krótka refleksja na koniec roku

Stephen Hawking, znany brytyjski fizyk, pod koniec swojego długiego życia wzbudził wiele kontrowersji, twierdząc, że wprawdzie nie jest w stanie udowodnić, że Boga nie ma, ale potrafi wykazać, że Wszechświat powstał sam z niczego i Bóg przy wyjaśnianiu powstania Wszechświata nie jest nam do niczego potrzebny.

Mural, Drzewo Życia

Księga Rodzaju, w drugim opisie stworzenia, umieszcza drzewo życia w samym środku Ogrodu Eden. Daje ono zdrowie i życie tym, którzy spożywają jego owoce.

czytaj więcej